|
Newsy -
Świat
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
czwartek, 11 czerwca 2009 22:22 |
Samolot linii Air France, który w zeszłym tygodniu wpadł do Atlantyku, rozpadał się w powietrzu przez kilka minut - w kierunku takiej wersji zdarzeń skłaniają się aktualnie śledczy – informuje Sky News, powołując się na anonimowego przedstawiciela Air France.
Za tą wersją wydarzeń przemawia przede wszystkim to, że ciała pasażerów Airbusa znajdywane są w miejscach oddalonych od siebie nawet o 50 mil.
Co więcej, powtórna analiza automatycznie wysyłanych wiadomości o błędach w systemach, które psuły się kolejno, świadczy o tym, że były one przesyłane na długo przed momentem uderzenia samolotu w taflę wody. Wiadomości przesyłane z samolotu wskazują też, że czujniki odpowiadające za równoczesną kontrolę prędkości i wysokości nie działały już na kilka godzin przed katastrofą.
Dane te świadczą o tym, że nie może być mowy o zamachu terrorystycznym.
Dochodzenie w sprawie przyczyn katastrofy lotniczej prowadzone jest pod przewodnictwem Francji. Samolot linii Air France, lot numer 447, zaginął nad Atlantykiem nad ranem 1 czerwca. Maszyna leciała z Rio de Janeiro do Paryża, a na jej pokładzie znajdowało się 228 osób.
|